Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

XII Kroków Anonimowych Alkoholików

1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem.
2. Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.
3. Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy.
4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.
5. Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.
6. Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru.
7. Zwróciliśmy się do Niego w pokorze, aby usunął nasze braki.
8. Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.
9. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.
10. Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny, z miejsca przyznając się do popełnianych błędów.
11. Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.
12. Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.

1. We admitted we were powerless over alcohol - that our lives had become unmanageable.
2. Came to believe that a Power greater than ourselves could restore us to sanity.
3. Made a decision to turn our will and our lives over to the care of God as we understood Him.
4. Made a searching and fearless moral inventory of ourselves.
5. Admitted to God, to ourselves and to another human being the exact nature of our wrongs.
6. Were entirely ready to have God remove all these defects of character.
7. Humbly asked Him to remove our shortcomings.
8. Made a list of all persons we had harmed, and became willing to make amends to them all.
9. Made direct amends to such people wherever possible, except when to do so would injure them or others.
10. Continued to take personal inventory and when we were wrong promptly admitted it.
11. Sought through prayer and meditation to improve our conscious contact with God as we understood Him, praying only for knowledge of His will for us and the power to carry that out.
12. Having had a spiritual awakening as the result of these steps, we tried to carry this message to alcoholics and to practice these principles in all our affairs.
(Polskie tłumaczenie w kilku miejscach nie ma nic wspólnego z oryginałem, jednak w takiej formie używane jest na mityngach).

KROK PIERWSZY
"Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu-że przestaliśmy kierować własnym życiem."


Któż zechce przyznać się do całkowitej porażki? Praktycznie nikt. Wszystkie naturalne instynkty buntują się w nas na samą myśl o własnej bezsilności. Naprawdę bardzo trudno przyznać, że z kieliszkiem w ręku pozwoliliśmy się opętać zabójczej obsesji picia, od której już tylko Opatrzność może nas uwolnić.
Jest to bankructwo, którego nie sposób porównać z żadnym innym. Alkohol, niczym chciwy wierzyciel, dosłownie wysysa z nas wszelką niezależność i całą wolę oporu wobec jego żądań. Wystarczy uznać ten prosty fakt, aby uzmysłowić sobie pełnię naszego bankructwa jako istot ludzkich.
Jednakże już wkrótce po przystąpieniu do AA zaczynamy inaczej myśleć o tym upokorzeniu .Zaczynamy rozumieć, że tylko bezwarunkowa kapitulacja umożliwia nam podjęcie pierwszych kroków w kierunku wyzwolenia i odzyskania siły. Przyznanie się do bezsilności okazuje się w rezultacie solidnym fundamentem, na którym można budować szczęśliwe i wartościowe życie.
Wiemy, że alkoholik, który przystępuje do AA nie uzna swojej niszczycielskiej słabości z wszystkimi jej konsekwencjami, niewiele tu skorzysta. Dopóki się nie ukorzy. Jego lub jej trzeźwość - jeśli w ogóle wytrzeźwieje - będzie chwiejna. A już na pewno nie znajdzie prawdziwego szczęścia. Jest to jedna z prawd życia w AA, udowodniona ponad wszelką wątpliwość dzięki ogromnej sumie doświadczeń. Zasada, że nie zdobędziemy wytrwałej siły, jeśli już na samym początku nie uznamy się za całkowicie pokonanych, jest korzeniem z którego wyrosła i rozwija się cała nasza wspólnota.
Większość z nas buntowała się, kiedy po raz pierwszy zażądano od nas przyznania się do porażki. Wszak przyszliśmy do AA z oczekiwaniem, że zostaniemy tam nauczeni zaufania do siebie. Tymczasem powiedziano nam, że w rozgrywce z alkoholem zaufanie do siebie nie jest nic warte, a nawet jest bezwzględną przeszkodą. Nasi opiekunowie w AA wyjaśnili nam, że staliśmy się ofiarami obsesji umysłowej, której perfidnej potęgi nie jest zdolna przełamać najbardziej wytężona siła ludzkiej woli. Powiedzieli nam także, że silna wola jednostki nie wsparta pomocą innych nie może pokonać przymusu picia. Obnażając coraz głębiej istotę naszego problemu, wskazali na postępującą wrażliwość na alkohol, którą określili jako alergię. Tyrania alkoholu działa jak miecz obosieczny: najpierw zostaliśmy porażeni przez obłędną pokusę skazującą nas na przymus picia, a następnie - przez fizyczne uczulenie prowadzące do ostatecznego samozniszczenia w miarę rozwoju choroby. Tylko nielicznym udało się odeprzeć ten atak w samotnej walce. Statystyki dowodzą, że alkoholicy prawie nigdy nie wracają do zdrowia o własnych siłach. Ta prawda jest znana od czasów, gdy człowiek po raz pierwszy wytłoczył wino z winorośli.
W pionierskim okresie AA tylko najbardziej beznadziejnie pogrążeni alkoholicy godzili się na połknięcie tej gorzkiej pigułki prawdy. Ale nawet tym "Na ostatnich nogach" często trudno było zdać sobie sprawę z beznadziejności własnego stanu.
Ci jednak, którym się to udało, którzy uchwycili się zasad AA jak tonący koła ratunkowego, niemal bez wyjątku wracali do zdrowia. Dlatego w pierwszym wydaniu książki "Anonimowi Alkoholicy" opublikowanej wówczas, gdy wspólnota liczyła jeszcze niewielu członków, znalazły się wyznania tylko takich alkoholików, którzy stoczyli się na bardzo głębokie dno. Wielu mniej pogrążonych alkoholików próbowało AA, ale bez skutku; nie byli oni bowiem zdolni uznać beznadziejności swojej sytuacji.
Z ogromną satysfakcją odnotowujemy fakt, że w następnych latach sytuacja uległa zmianie. Alkoholicy, którzy nie stracili jeszcze zdrowia, rodzin, pracy a nawet dwóch samochodów w garażu, zaczęli rozpoznawać swój nałóg. Z czasem poszło w ich ślady także wielu młodych ludzi, którzy zaledwie przekroczyli próg potencjalnego alkoholika. Zostało im zaoszczędzone 10 czy 15 lat dosłownego piekła, przez które przeszła reszta z nas.
W jaki sposób zdołali oni zrobić Pierwszy Krok, skoro wymaga on przyznania się do utraty zdolności kierowania własnym życiem?
Trzeba było oczywiście podwyższyć dno, o które my sami uderzyliśmy, do poziomu, na którym ono uderzyło by tych nowych.
Patrząc wstecz na nasze własne pijackie życiorysy mogliśmy wskazać, że już na wiele lat przedtem nim zdaliśmy sobie sprawę z utraty kontroli, nasze picie straciło charakter zwyczajnego nawyku; że było początkiem fatalnego, postępującego uzależnienia od alkoholu. Mogliśmy zatem powiedzieć niezdecydowanym:
"Być może nie jesteś alkoholikiem. Spróbuj pić w sposób kontrolowany, pamiętając jednocześnie o tym, czego dowiedziałeś się od nas na temat alkoholizmu".
Taka postawa natychmiast przyniosła praktyczne rezultaty. Okazało się wówczas, że jeśli jeden alkoholik zaszczepia w umyśle drugiego prawdę o istocie choroby, ten drugi nie będzie już nigdy dawnym sobą.
Po każdej kolejnej eskapadzie pijackiej odezwie się w nim jego własny głos:
"A może ci z AA mieli rację?"
Po kilku takich doświadczeniach, nieraz na wiele lat przed wystąpieniem skrajnych objawów, wróci do nas - tym razem przekonany. On też dosięgnął swojego dna, nie inaczej niż każdy z nas. W końcu nic nie przekonuje ludzi do nas równie skutecznie jak sam alkohol.
Dlaczego obstajemy przy tym, że każdy AA musi wpierw dosięgnąć swojego dna?
Po prostu dlatego, że mało kto zechce szczerze realizować program AA, dopóki nie stoczy się na dno. Stosowanie pozostałych jedenastu kroków AA oznacza przyjęcie takich postaw i zachowań, których prawie żaden nadal pijący alkoholik nie dopuści nawet do swych myśli.
- Kto z nas pragnie być absolutnie szczery i absolutnie tolerancyjny?
- Kto zechce wyznać swoje przywary i zadośćuczynić za krzywdy wyrządzone innym?
- Kto zechce zawracać sobie głowę siłą wyższą, a tym bardziej pamiętać o potrzebie medytacji i modlitwy?
- Kto będzie chciał poświęcać czas i energię na niesienie posłania AA do innych towarzyszy niedoli?
Nie łudźmy się - żaden przeciętny alkoholik, bezgranicznie zapatrzony w siebie, nie podda się takim rygorom, dopóki nie uzna, że musi się im poddać, by ratować własne życie.
Pod pręgierzem nałogu, nie inaczej ,trafiamy do AA i dopiero tam uświadamiamy sobie tragiczną istotę naszej sytuacji. Wtedy i tylko wtedy pozwalamy się przekonać i jesteśmy skłonni słuchać z taką otwartością umysłu, z jaką słuchają umierający.
Stoimy gotowi, aby uczynić wszystko, co będzie mogło nas uwolnić od bezlitosnej prawdy.