Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Modlitwa Piotrusia
Dobry nasz Panie Jezu Chryste,
Bardzo gorąco proszę Ciebie
Nie chcę żyć dłużej na tym świecie
Zabierz mnie prędko stąd do Siebie.

Tatuś pijany wrócił do domu,
Rozbitą flaszkę trzymał w dłoni
Mój Anioł Stróż gdzieś sobie poszedł,
Bo mnie przed biciem nie obronił.

Mamy od wczoraj nie ma w domu.
Nic nie mieliśmy na śniadanie,
Więc zabierz Nas do Nieba Jezu
Mnie i siostrzyczkę moją Hanię.

Tam się spotkamy z babcią Rózią,
Co zawsze piekła nam kołacze.
I była dobra lecz umarła,
Hania do dzisiaj za nią płacze.

Będziemy grzeczni i posłuszni,
Starczy nam trochę mleka ,chleba.
Kredki dla Hani jeśli będą,
A dla mnie..........dla mnie, nic nie trzeba.

Ja sam potrafię wszystko zrobić,
Garnuszki umyć, chleb pokroić.
Niech tylko zawsze będzie jasno,
Bo się ciemności Hania boi.

Tatuś dziś rozbił trzy żarówki,
I świece się skończyły właśnie.
Więc zapaliłem gaz w kuchence
Żeby nam było troszkę jaśniej.

Lecz tatuś zgasił płomyk łokciem.....
Tak się zatoczył ,trzasnął drzwiami,
I poszedł sobie, a tu ciemno,
I my w kąciku całkiem sami.

Wiem że zakręcić kurek można,
Zaraz to zrobię , chwilka mała......
Niech tylko Hania mocniej zaśnie,
Tyle się dzisiaj napłakała.

Tu nam wygodnie na podłodze,
Za taboretem i ławeczką.
Nawet poduszkę Hani dałem,
Lecz trudno uspać głodne dziecko.

O jeszcze wzdycha, ciszej, ciszej....
A mnie tak słabo... Matko Święta.
Wszystko się wokół mnie kołysze,
Coś miałem zrobić? Nie pamiętam.

Gdzie jestem?.... Tak mi w uszach szumi,
Noc za oknami ciemna głucha.......
Jezu modliłem się do Ciebie,
Wiem, że wkrótce mnie wysłuchas

Jezus usłyszał prośby Twoje,
Zaraz Wam wyjdzie na spotkanie,
Weźmie do Nieba Was Oboje . . .
Ciebie i Twą siostrzyczkę Hanię.
( autor nieznany)


Empatia
Ja wiem bracie, jak to jest
Gdy kac cię trzęsie
A ty nie masz siły wstać

Ja wiem bracie, jak to jest
Gdy język wyrywa flaki
A ty czujesz, że umierasz

Ja wiem bracie, jak to jest
Gdy dzieci płaczą
A ty odwracasz głowę

Ja wiem bracie, jak to jest
Gdy żona cię prosi zostań
A ty trzaskasz drzwiami

Ja wiem bracie, jak to jest
Gdy matka cię błaga "nie pij"
A ty sięgasz po następną

Ja wiem bracie, jak to jest
Gdy potrzebujesz przyjaciela
A ty jesteś zupełnie sam

Ja wiem bracie, jak to jest
Gdy wokół pustka
A ty czujesz się jak śmieć

Ja wiem bracie . . . . . jak to jest
(Andrzej)

Wymiar 24
Kiedyś miałem marzenia
Dziś mam tylko jeden dzień.
Kiedyś nie sprzyjał mi los,
Dziś pozostały wspomnienia.

Kiedyś starałem się być ludzki,
Dziś stałem się człowiekiem.
Kiedyś dotknąłem dna,
Dziś idę morza brzegiem.

Kiedyś nad sobą płakałem,
Dziś witam dzień z nadzieją.
Kiedyś wódkę łzami zaprawiałem
Dziś od Boga cud trzeźwości dostałem.

Dwadzieścia cztery godziny mi trzeba,
Twego wsparcia Przyjacielu.
Pogody ducha w każdej chwili
I już Cię o więcej nie proszę Panie,
... może jeszcze tylko,
Abyś dodał mi sił
Na kolejne 24 godziny
(Henryk)
Alkoholik
Widziałam
Cień człowieka
Siedzący w butelce
Jak Dżin
Z baśni
Tysiąca horrorów

Głuchy
Na łkanie dzieci
Ślepy
Na bezradność żony
Ze skrzywioną maską
Z mgławicą
Oblepiającą
Jego oszronione rzęsy
Dryfował
Po dnie piekieł
Zasypiając
W pazurach szaleństwa
I bezmyślności

Wychodził na zewnątrz
Wyłącznie po to
By wczołgać się
Do kupionej
Za ostatnią kromkę
Następnej
Niezbędnej
Jak powietrze
I twardą zelówką
Brudnego szkła
Rozdeptać
Ludzkie pozostałości siebie
( Bożena Ronowska )

Wyciągnięte ręce
Z trudem
Zasypia
Zwinięta w kłębuszek
Z cieniami rączek
Szczelnie owiniętymi
Wokoło
Wygniecionej
Modrej kokardy
Z podkrążonymi
Przemoczonymi
Ciężkimi
Od niewyspania
Nieruchomo wpatrzonymi
W wirującą strunę światła
Wraz z bełkotem
I brzękiem butelek
Przez dziurkę od klucza
Wdzierającą się
Do jej pokoju
Jej beztroska
I bezpieczeństwo
Wyszły z domu
Nie wiadomo
Kiedy wrócą
( Bożena Ronowska )

Życzę ci, abyś miał człowieka,
który cię nie sprzeda nawet wtedy,
gdy będzie mógł dobrze na tym zarobić.

Abyś mógł spokojnie iść obok niego
nie bojąc się, że cię zepchnie z drogi.
Abyś mógł go puścić spokojnie przed sobą,
wiedząc, że ci nie zatarasuje przejścia.
Abyś mógł go zostawić poza sobą
bez strachu, ze ci wbije nóź w plecy.

Abyś miał człowieka,
który za tę lojalność wobec ciebie
nie zagarnie ci twojej wolności,
twojego czasu - ciebie samego.
Życzę ci, żebyś nie sprzedał swojego przyjaciela,
nawet wtedy,
gdy będziesz mógł na tym dobrze zarobić.
Abyś mu nie tarasował drogi,
abyś mu nie wbił noża w plecy
abyś za tę lojalność wobec niego
nie zażądał wyłącznego miejsca w jego życiu,
w jego myślach, w jego czasie.
Abyś go nie chciał zagarnąć dla siebie,
jako swoją własność. "
(M. Maliński)

przejdź do: strony 2

Strona główna Jutrzenki

PROSIŁAM MOJEGO BOGA

Przemijały dni jak kapsle,
Przemijały tygodnie,
Jak kilogramy puszkowego złomu,
Przemijały lata jak łzy.

A ja prosiłam mojego Boga;
Pomóż mi, pokaż drogę . . .
. . . A on pokazał mi,

Pożądliwe twarze pijanych mężczyzn,
Pogardliwe twarze przechodniów,
Tępą , bezmyślną twarz w lustrze.

Ale ja ich nie chciałam,
Potopiłam w kuflu . . .

I prosiłam mojego Boga,
Pomóż mi, pokaż drogę . . .
. . . A on pokazał mi,

Moje ciało chore, zsiniałe,
Mój dom, ciemny bez okien.
Moją duszę, ślepą, bez oczu.

Ale ja ich nie chciałam.
Potopiłam w kuflu . . .

I prosiłam mojego Boga,
Pomóż mi , pokaż drogę . . .
. . . A on pokazał mi,

Zdziwione oczy przyjaciół,
Zmęczone oczy matki,
Zapłakane oczy dzieci.

Ale ja ich nie chciałam,
Potopiłam w kuflu . . .

I wtedy Pan Bóg pokazał mi strach.

Strach miał kolor szaro niebiesko fioletowy,
Strach był przenikliwie zimny i wilgotny,

Strach miał twarz bezzębnego starca, bez oczu,
. . . . . . . . . . . . . . . . .
Strach miał kształt kufla
Z potopionymi aniołami od mojego Boga.

( Iwona )

/kilka lat później/
Zagojenie
Powyrzucałam kapsle,
Powyrzucałam puszki,
Przeklęłam speluny,
Przegoniłam pijane mordy,

Wyszorowałam dom,
Wyszorowałam duszę, drucianą szczotką
Bolało, ...ciekła krew,
Goiło się długo.
Zostały blizny.

Ale one już nie bolą
Z nich już nie cieknie krew.
Całują je dzieci,
Czule głaszcze je matka
Są moją mądrością.

Jestem starym żołnierzem,
Co z wrogiem walczył, rany lizał...
A dziś z dumą obnosi swoje blizny
Blizny – symbol cierpienia,
Blizny - symbol zwycięstwa.
/Iwona/